Natalia Steć: Poniedziałek w Kijowie minął pod znakiem wyczekiwania

Poniedziałek, 27.01.2014

Poniedziałek w Kijowie minął pod znakiem wyczekiwania. Wszyscy czekamy na wtorkowe posiedzenie parlamentu. Jedni Ukraińcy twierdzą, że jutro będzie początek końca obecnej władzy – deputowani skasują dyktatorskie ustawy z 16 stycznia i pójdą na kolejne ustępstwa wobec opozycji. Drudzy zapowiadają, że efektem posiedzenia będzie wprowadzenie stanu wyjątkowego (telewizja zresztą już informuje widzów, co może ich czekać). Tym bardziej, że po przejęciu przez demonstrantów budynku Ministerstwa Sprawiedliwości jego szefowa, Olena Lukasz zagroziła stanem wyjątkowym w przypadku nieopuszczenia przez nich gmachu. A do Kijowa na jutro zjeżdzają kolejni berkutowcy.

hruszewskiegoUlica Hruszewskiego za dnia wygląda jednocześnie komicznie i strasznie. Komicznie, bo na teren przed drugą barykadę chodzą starsze kobiety, dzieci, wręcz całe rodziny, które czują się tam jak na wycieczce. Między pierwszą a drugą barykadą, w popalonych autobusach, na zgliszczach robią sobie „sweet focie”. Strasznie z kolei wyglądają mężczyzni pilnujący barykad, umacniający je, donoszący worki wypełnione skruszonym lodem. Mają osmolone twarze, niemal tak czarne, jak kolumny przy wejściu na stadion Dynama Kijów.

Dziś miałam okazję być w Szpitalu Oleksandriwskim, m.in. na oddziale okulistycznym, gdzie przywożono rannych z Hruszewskiego – tych, którym berkutowcy strzelali w oczy. Razem z koleżankami-wolontariuszkami próbowałyśmy uzyskać od kierownictwa oddziału, a potem całego szpitala informacje nt. prowadzonych statystyk o rannych w ostatnich zamieszkach. Oczywiście, zarówno ordynatorka, jak i dyrektor szpitala byli nieosiągalni, a pracownicy administracji szpitala, mimo widocznej chęci pomocy, mówili, że nie mają prawa ujawniać takich informacji. Jedna z pielęgniarek tuż przed rozmową z nami musiała się uporać z milicjantem ubranym po cywilnemu, widać, że była nieco wystraszona po rozmowie z nim. Zresztą, milicjant (wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że nim jest), wychodząc z jej gabinetu i słysząc, jak się przedstawiamy, zwolnił kroku, odwrocił się, poobserwował i poszedł bez słowa. A my miałysmy okazję mijać na korytarzu (!!!) mocno poharatanego w głowę mężczyznę. Rzucało się w oczy, że został pobity, a nie spadł z przysłowiowych schodów. Jednak panie z administracji, wpatrując się uparcie w podłogę, zaprzeczały, jakoby w szpitalu znajdowali się jeszcze jacyś poszkodowani manifestanci.

Postanowiłam też z Katrusią Piskorz i Igorem Szulichem zobaczyć przejęty przedwczoraj Ukraiński Dom. W ciągu niespełna dwóch dni demonstranci nie tylko posprzątali i obwarowali budynek, ale urządzili tam noclegownie, darmową stołówkę, punkt medyczny i wydawania odzieży. Ludzie mogą znaleźć tu spokój i schronienie, tym bardziej, że na terenie Ukraińskiego Domu zabronione jest robienie zdjeć osobom z odsłoniętą twarzą.
To tyle na dziś Trzeba iść spać, bo jutro może być ciężki dzień – pracowity i niebezpieczny. Wszystko okaże się jutro o godz. 10.00 czasu lokalnego. 

Kilka zdjęć z Ukraińskiego Domu i barykad na Instytuckiej/Bankowej

Tekst: Natalia Steć

Foto: Natalia Steć

Red. Irmina Jabłońska

Reklamy

Informacje Irmi
Traveler, backpacker, hitchhiker, couchsurfer. In love with Ukraine, interested in people, their culture and idea of the world. Dreamer with surrealistic touch in drawings. Adores Salvador Dali, jazz and blues from 20. to 50-ties. Life-focused. Fascinated by art of film making, documentary, photography, commercials, graphics. Inter cultural and inter textual approach in life.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: