Natalia Steć: Jednego dnia z tobą rozmawia, a drugiego do ciebie strzela…

Wtorek, 28.01.2014

Dzień miał być pracowity i taki był. I to mimo, ze wbrew n-tym doniesieniom o możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego nic takiego się nie stało, a wręcz na dzisiejszym posiedzeniu parlamentu cofnięto 9 z 12 „haniebnych ustaw” (wiadomość ta została szybko zweryfikowana – część z ustaw ponownie uchwalono: źródło – tvi.ua – kliknij tutaj).hruszewskiego1Zaczęłam od odwiedzin głównego centrum medycznego, które znajduje się w budynku Związków Zawodowych (Profspilok). Razem z koleżanką Żenią zbierałysmy dziś informacje o poszkodowanych w ostatnich dniach. Gmach wygląda trochę jak ośrodek dla uchodźców – na pierwszym i drugim piętrze, wprost na podłodze, w pościeli, dochodzą do siebie chorzy i poszkodowani. Doglądają ich niestrudzeni lekarze, którzy mimo zmęczenia i niewyspania zajmują się w międzyczasie dziesiątkami osób z grypą i przeziębieniem, którego nabawiły się, marznąc na protestach. Zrobił na mnie wrażenie widok medyków, którzy pierwsi zaczepiają ludzi i pytają, czy niepotrzebna im pomoc. Zupełnie inny widok, niż w zwyczajnych przychodniach.

Udało nam się dostać do glownego lekarza w budynku Profspilok, który podał nam statystykę rannych i chorych po 19 stycznia. Wygląda ona następująco: 23 stycznia – 1173 osób, 24 stycznia – 997, 25 stycznia -1614 zgłoszeń. Wśród poważnych uszkodzeń ciała zanotowano najwięcej wstrząśnień mózgu, uszkodzeń głowy, złamanych kości, w tym żeber. W ostatnich dniach zgłasza się po około 300 osób, na szczęście głównie z przeziębieniem i grypą. Z ciekawości zapytałam, czy i w jakich szpitalach przebywają jeszcze ranni w zamieszkach na ulicy Hruszewskiego. Okazało się, że w Szpitalu Oleksandrowskim, w którym wczoraj pracownice administracji zaprzeczały, jakoby w ich placówce przebywał choć jeden ranny, jest co najmniej kilku poważnie rannych, w tym tacy, którzy stracili oko.

W międzyczasie do Profspilok zgłosił się młody chłopak, któremu lekarze jednego z kijowskich szpitali usunęli resztki oka trafionego przez snajpera. Chłopak, w obawie przed porwaniem przez milicję, na własne życzenie wypisał się ze szpitala następnego dnia po operacji. Niestety, jego stan się pogorszył, więc poprosił o pomoc lekarzy z Majdanu. Zgłaszali się też do nich zwykli ludzie, którzy chcieliby jakoś pomóc. Przyszedł mężczyzna, który powiedział, że ma 3 tysiące hrywien, chce je wydać na leki i dowiedzieć się, czego w tej chwili w punkcie medycznym brakuje. Zgłosił się też kilkunastoletni chłopak, który chciał zostać ratownikiem medycznym. Nie miał doświadczenia, ale za to mnóstwo zapału. Pracownicy medyczni ze zrozumieniem podeszli do tematu i szybko znaleźli mu jakieś zadanie odpowiadające jego możliwościom.

Potem udałam się do Ukraińskiego Domu, gdzie spotkałam dwie wyjątkowe osoby. Pierwsza to Tatiana Czornowoł – w świetnej formie, choć jeszcze z porządnym opatrunkiem na nosie, uśmiechnieta, piła herbatę i cierpliwie pozowała do zdjęć z ludźmi. Kolejka była do niej tak duża, że dostać się do niej i porozmawiać mogłabym dopiero po jakichś dwóch godzinach. Szkoda. Druga to 18-letni chłopak kruchej budowy ciała, o imieniu Wasyl. Za duża kurtka i hełm oraz potężny kij, który ledwo mógł unieść, może i wyglądały śmiesznie, ale dwom kobietom w średnim wieku, które z nim rozmawiały, wcale nie było do śmiechu. Wręcz przeciwnie. Płakały i prosiły, żeby nie szedł na barykady na Hruszewskiego, bo „jest za młody, żeby ginąć”. Kiedy kategorycznie odmówił, zaczęły całować go po rekach i moczyć je łzami. A mnie wmurowalo i nie wiedziałam, co powiedzieć.

natalia stec

Przed pierwszą barykadą, Stadion Dynama Kijów. Iwan z Doniecka bez maski, mimo obecności berkutowców naprzeciwko. Mówi, że się ich nie boi.

Zaraz potem dostałam telefon ze sztabu Euromajdan SOS: trzeba wracać na Hruszewskiego i znaleźć kolejne dowody, że milicja strzelała do ludzi. Czyli znaleźć naboje, łuski, kule, ślady po nich zarówno na obiektach, jak i… ludziach. Udało mi się dostać w miejsce, wydawać by się mogło, nieosiągalne dla dziennikarza, wolontariusza, a zwłaszcza kobiety – przed pierwszą barykadę, czyli na teren między majdanowcami a berkutowcami i wojskami wewnętrznymi. Czarni jak smoła chłopcy z Hruszewskiego, na początku bardzo nieufni (sprawdzali mój paszport i dokumenty wolontariackie), później gromadnie pokazywali łuski po nabojach, którymi w nich strzelano, swoje podziurawione kamizelki i kurtki, podarowali tez kilka łusek, poczęstowali mandarynką i kilkoma historiami z ich życia, o których opowiem innym razem. A potem, w pełnej obstawie, zaprowadzili do krat, za którymi, na wzgórzu, stali, chodzili lub odpoczywali uzbrojeni WW i Berkut.

 

W przeciwieństwie do wysprzątanego terenu stadionu, gdzie przebywają majdanowcy, w miejscu, gdzie stacjonowały oddziały specjalne milicji i wojsko wewnętrzne, walały się naboje, łuski, śmieci, jakaś niedojedzona kanapka wyrzucona przez ogrodzenie. Kilka razy mundurowi podchodzili do nas, kiedy widzieli, że robię im zdjęcia, a ja wtedy ze strachu powtarzałam tylko „Bud’ laska, ne strilajte”. (Proszę, nie strzelajcie – przyp. red.). Tym bardziej zdziwiłam się widokiem majdanowców, wdających się z nimi w dyskusje! Daję słowo, chyba nigdy nie zrozumiem tego świata – jednego dnia człowiek z tobą normalnie rozmawia, a drugiego do ciebie strzela…

Film: Hruszewskiego za dnia. Widok z drugiej barykady.

 Natalia Steć

Reklamy

Informacje Irmi
Traveler, backpacker, hitchhiker, couchsurfer. In love with Ukraine, interested in people, their culture and idea of the world. Dreamer with surrealistic touch in drawings. Adores Salvador Dali, jazz and blues from 20. to 50-ties. Life-focused. Fascinated by art of film making, documentary, photography, commercials, graphics. Inter cultural and inter textual approach in life.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: