Moje drugie Święta

Wróciłam do Lwowa! Zachęcona plakatami i ulotkami, postanowiłam spędzić Rizdwo[1] we Lwowie. Oprócz „standardowych” atrakcji w postaci szopki bożonarodzeniowej, wspólnego kolędowania, wertepu[2], Lwów postanowił przyciągnąć turystów, a także samych mieszkańców, szóstym, dorocznym Miejskim Świętem Pączka! Czytaj więcej

Reklamy

Zaliczyć do Świąt!

Moja przygoda we Lwowie pomału dobiega końca. Sesja na Ukrainie zaczyna się tuż po Świętach Bożego Narodzenia, które w Kościele Greckokatolickim i Prawosławnym przypadają na 7 stycznia. Jednak ważniejszym wydarzeniem, z mojego punktu widzenia, są odbywające się dwa tygodnie wcześniej Święta w Polsce. Od kiedy tylko przyjechałam do Lwowa postanowiłam wszystko im podporządkować i zakończyć lwowską sesję przed 24 grudnia.

Czytaj więcej

Miłość do Ukrainy? – to skomplikowane!

Czy Ukraina, w większej ilości i przy silniejszym natężeniu nas rozczarowuje? Pierwsze spotkanie, pierwszy łyk barszczu ukraińskiego, pierwsza „przejażdżka” tramwajem w górę ulicą Łyczakowską, pierwsza podana reszta w marszrutce, pierwsza uciekający z talerza pieróg z mięsem, pierwsze piwo wypite pod Operą, pierwsza wizyta w partyzanckiej Kryjiwce, zmrożony kwas chlebowy w upalny dzień, pierwsza krówka w czekoladzie… można wymieniać bez końca. Z Ukrainą jest jak z miłością. Najpierw zauroczenie przemieszane z niepewnością – czy tu naprawdę mi się podoba, czy jestem tego pewna? Czytaj więcej

Lwowska dżungla

Lwowski transport

Transport we Lwowie jest magiczny, intrygujący, niekiedy rozbawia do łez, a innym razem sprawia, że nie ręczę za siebie. Jeżeli ktoś kiedyś pomyślał, że w Warszawie komunikacja miejska jest przepełniona, w metrze nie ma, jak podrapać się po plecach, a tramwaj jedzie wolniej niż trucht, to zapraszam do Lwowa! Jak to mówią Ukraińcy, w marszrutce zawsze jest „kupa narodu”! Jestem pewna, że po kilkudniowej wycieczce przestaniecie narzekać na swoje miasto. Czytaj więcej

Wszyscy Święci we Lwowie

Ukraina – kraj niewątpliwie różniący się od Polski. Wśród podstawowych różnic najczęściej wymieniane są: język, kultura i religia. Dla przeciętnego nastoletniego Ukraińca 1 listopada to przede wszystkim dzień przeznaczony na leczenie kaca po hucznych obchodach Halloween. Nie jest to dzień, który Ukraińcy spędzają wspólnie z rodzinami, wspominając zmarłych i uprzątając rodzinne nagrobki. Co to znaczyło dla mnie? Pierwszy raz w życiu musiałam iść na zajęcia 1 listopada! Każda część mojego ciała mówiła: „dziś jest 1 listopada! Pańska skórka i rodzinny obiad!”. Jednak rzeczywistość potrafi mnie niesłychanie zaskakiwać i tak samo zaskoczyła moje zaspane oczy, kiedy trzeba było rano wstać. Oczywiście pojęcie „rana” stosuję umownie, gdyż zajęcia zaczynały się o 13.

Czytaj więcej

Być studentem

Bycie studentem, to coś więcej niż dobra zabawa, nieprzespane noce, sterty butelek pod akademikiem, od czasu do czasu zajęcia. To także zniżki na komunikację miejską, tańsze bilety kolejowe, wstępy do muzeów i galerii. Na Ukrainie nie przyznano mi statusu studenta. Jestem tu tylko słuchaczem, tak też twierdzi moja „legitymacja studencka”. A wyjaśnienie jest proste. Jeżeli byłabym studentem dziennym, uczelnia musiałaby płacić mi stypendium, czego oczywiście nie zrobi i czego ja od niej nie oczekuję. Szkoda tylko, że nie mogę korzystać w pełni ze studenckich „uciech”.


Czytaj więcej

Czym przyciąga Ukraina?

Co takiego jest w Ukrainie, co czyni ją interesującą? Dlaczego chcę tu studiować, przyjeżdżać, po prostu być? Dlaczego pomimo piętrzących się trudności, biurokracji i niekończących się formalności jeszcze nie spakowałam plecaka i uciekłam do domu, w którym ciepła woda jest przez cały dzień i całą noc, a rodzina wita pysznym obiadem?

Może to magia Ukrainy? Różnorodność krajobrazów, niepowtarzalna atmosfera Lwowa, piękne zabytki, tajemniczy Cmentarz Łyczakowski, lwowskie knajpy, w których zachwyca kwas chlebowy, barszcz ukraiński, smalec z czosnkiem zjedzony w „Kryjiwce”[1], czy trabant na dachu „Domu Legend[2]”. To na pewno. To wszystko i wiele więcej może sprawić, że podróż na Ukrainę będzie niezapomniana. Jednak jest coś, co czyni Ukrainę wyjątkową, jedyną… To ludzie. Zwyczajni mieszkańcy Lwowa, a także inni napotkani podczas wycieczek w inne części Ukrainy. Babulinki, z politowaniem pytające, po co tu przyjechałam, rosyjskojęzyczne kobiety częstujące rozpływającymi się w ustach cukierkami, czy barczyści mężczyźni proponujący „stakanika” wódeczki w trakcie podróży pociągiem.

Czytaj więcej

%d blogerów lubi to: